Stałam na tarasie w Positano, ściskając paszporty, a mój mąż rozmawiał przez telefon kilka kroków dalej. Myślał, że wiatr zagłuszy jego słowa, ale usłyszałam każde: „Nie martw się, to tylko stara…
Była ta chwila, kiedy czas po prostu przestał płynąć. Staliśmy na tarasie w Positano, a słońce, to piękne, przeklęte włoskie słońce, odbijało się w tafli Morza Tyrreńskiego tak mocno, że aż mrużyłam oczy. Czułam na skórze zapach cytryn i słonej wody, ten zapach, który miał być zapachem naszej wolności. Nagrodą za trzydzieści lat wspólnego życia … Read more