Wróciłam do domu po czterech miastach w sześć dni, z walizką i zimną kawą, marząc tylko o mojej szarej kanapie. Kiedy włożyłam klucz do zamka, drzwi uchyliły się na piętnaście centymetrów i…
Cztery miasta w sześć dni. Portland w poniedziałek, Denver we wtorek i środę, Salt Lake City w czwartek, Phoenix w piątek i sobotę. A potem poranny lot o 6:00 do domu, do Tacoma, w niedzielę. Opóźniony dwa razy. Wylądowałam o 14:17, czterdzieści minut po czasie, siedząc w ostatnim rzędzie, obok toalety, bo to było jedyne … Read more