Stałem w tłumie skazanych, czekając na moment, który miał zmienić wszystko. W kieszeni trzymałem kartkę z numerem telefonu i obietnicą, którą złożyłem sobie w celi. Kiedy strażnik wyprowadził mnie…
Skazani mijali mnie w przeciwnym kierunku. Jedni płakali, inni patrzyli pustym wzrokiem, ale wszyscy mieli w oczach to samo: absolutną klęskę. Ja też ją znałem. Tyle że ja właśnie wychodziłem, a oni dopiero wchodzili do środka. Frank był pochłonięty papierami. Marszczył czoło, kartkował, notował coś w starym brulionie. A ja trzymałem między palcami kartkę wyrwaną … Read more